Prelegentki Cosy Outdoor Festival - edycja zimowa 2025
Nie przejmuje się definicjami. Jest jedną z najbardziej znanych kobiet w świecie outdooru i ma odwagę opowiadać o tym swoim własnym językiem. Biega ultramaratony w najodleglejszych zakątkach świata i wraz ze swoim psem Vilkiem podróżuje poza utartym szlakiem. Zawsze blisko przyrody i blisko siebie samej.
Laureatka prestiżowej nagrdody Wildscreen Panda Awards 2025 za program przygodowy “Superskilled”, który prowadzi dla National Geographic już drugi sezon.
W Dolinie Roztoki obejrzymy jeden z najnowszych odcinkow “Superskilled”, a Eva osobiście opowie nam jak ZDZICZAŁA… i to celowo!
Samotnie pływałam kajakiem po wodach Pacyfiku w poszukiwaniu niedźwiedzi-duchów, najrzadszego typu niedźwiedzi na świecie, zimą przejechałam rowerem i na nartach biegowych kanadyjski Jukon, przeszłam górami prawie 5000km z Meksyku do Kanady szlakiem Pacific Crest Trail. Również samotnie przejechałam rowerem Alaskę oraz Kamczatkę. Przeszłam pieszo kawał Laponii i Szkocji, także zimą. Mieszkałam i pracowałam z kanadyjskimi i alaskańskimi traperami, biologami i rangersami.
Za moje podróże zostałam nagrodzona Kolosem (najbardziej prestiżowa nagroda i największy festiwal w Polsce) oraz nagrodą National Geographic Traveler w kategorii Podróż Roku. Dziś jestem też członkiem Rady Kolosów.
Wystepuję na największych festiwalach i konferencjach w Polsce i za granicą. Wielokrotnie otrzymywałam nagrody za najlepsze wystąpienie.
Moje artykuły znajdziecie w magazynach podróżniczych i reporterskich, wydałam dwa albumy fotograficzne i zorganizowałam kilka wystaw. Obecnie pracuję nad książką.
Specjalizuję się w północnej przyrodzie i tamtejszych zwierzętach. Zwłaszcza niedźwiedziach.
Prelekcja “Rubież. 2300 km wędrówki z Gór Skalistych nad Pacyfik”
Najmłodszy i najtrudniejszy z amerykańskich szlaków ultradługodystansowych biegnie przez północny- zachód kraju, najciekawszy kąt kontynentalnych USA. Poplątana nitka szlaku o długości 2300km została wyznaczona pomiędzy Górami Skalistymi a Pacyfikiem, samym pograniczem amerykańsko-kanadyjskim w Montanie, Idaho oraz stanie Waszyngton. Pierwsze kroki na szlaku Pacific Northwest Trail stawia się wśród gigantycznych pionowych ścian skalnych Gór Skalistych wyrzeźbionych przez lodowce. Przez kolejne miesiące wędruje się przez pasma gór zbudowanych z tysięcy małych wulkanów, przez jedne z najczęściej dotykanych pożarami regionów Ameryki, wiecznie zielone lasy deszczowe, w których od kilkuset lat rosną cedry o drewnie w głębokim kolorze bordowym czy wśród formacji i wąwozów skalnych. Metę wyznaczono na wybrzeżu Pacyfiku, na najdalej wysuniętym na zachód przylądku kontynentalnych USA. W cieniu daglezji zielonej i cedru czerwonego, jednych z największych drzew świata, kryje się opowieść o tym, co jako ludzie zniszczyliśmy i utraciliśmy na zawsze. Kręta ścieżka szlaku nie tylko przecina góry, ale odzwierciedla podziały panujące w USA. Duże oceaniczne odpływy odkrywają rdzenne wsie zasypane piaskiem i wyzwania, z jakimi się mierzą przedstawiciele Pierwszych Narodów. Najmłodszy szlak pokazuje najstarsze amerykańskie problemy. Wśród najpiękniejszych gór Ameryki co chwilę wybucha pożar. Dosłownie i w przenośni – i o tym tak naprawdę jest ta opowieść. Nieoficjalny slogan szlaku mówi „Against the grain”, robić coś wbrew sobie i swoim przekonaniom. Każdego dnia trasa dorzuca nowe wyzwania – a to największą ilość podejść wśród wszystkich amerykańskich szlaków, a to całodniową nawigację przez gęste zarośla, za to bez grama szlaku, a to kluczenie pomiędzy pożarami, a to precyzyjne wyliczanie pływów, żeby móc bezpiecznie przejść przez wybrzeże. Po co więc przez 2,5 miesiąca niemalże każdego dnia się męczyć i narażać na nowe wyzwania? Bo po prostu warto.
Cześć! Nazywam się Agnieszka Wiernik i jestem chirurgiem dziecięcym. Moją codzienność wypełniają głównie operacje i działania w nagłych przypadkach, ale moja pasja sięga daleko poza mury szpitalne.
W 2022 roku spełniłam swoje marzenie i spróbowałam swoich sił jako lekarz wyprawowy. Dołączyłam do ekipy słynnego Nimsdaia i spędziłam dwa miesiące w Everest Base Campie (5364 m), opiekując się wspinaczami na Everest i Lhotse. To doświadczenie było tak wyjątkowe, że na zawsze zainspirowało mnie do dalszej drogi.
Po powrocie ukończyłam Diploma in Mountain Medicine w Kanadzie – spełnienie marzenia, które narodziło się podczas długich, zimnych nocy w Everest Base Campie. Moja podróż zaprowadziła mnie przez zapierające dech w piersiach krajobrazy Kanady, gdzie latem przemierzałam Góry Skaliste, a zimą śnieżne Góry Nadbrzeżne.
Dziś całkowicie pochłania mnie praca w szpitalu i na uczelni, ale po godzinach pomagam ludziom przygotować się do wypraw w góry wysokie, ucząc ich, jak zadbać o zdrowie i bezpieczeństwo na wysokości.
Marzę jednak, by znów „coś odwalić” i wrócić w góry – tym razem ponownie jako lekarz ekspedycji.
Opis wykładu:
„Medyczne aspekty wypraw wysokogórskich – granice organizmu, które przesuwamy, dzięki aklimatyzacji”
Podczas spotkania opowiem o tym, jak wygląda praca lekarza w Himalajach, o codziennych problemach zdrowotnych, z którymi zmagają się Himalaiści na wysokości ponad pięciu tysięcy metrów. Będzie o tym wszystkim, co dzieje się z naszym ciałem, gdy zaczyna brakować tlenu.
Będzie o aklimatyzacji, czyli o magicznej umiejętności naszego ciała, które dzięki przestrzeganiu prostych reguł, jest w stanie przystosować się do wrogiego środowiska gór wysokich, ale też o chorobie wysokościowej, pionierach medycyny górskiej i praktycznych zasadach bezpiecznej wyprawy.
Warsztaty: „Medycyna górska w praktyce”
To terenowe warsztaty dla kobiet, które chcą w górach czuć się pewniej i bezpieczniej.
Wspólnie nauczymy się:
- jak udzielać pierwszej pomocy w terenie,
- jak zabezpieczyć urazy i złamania,
- jak rozpoznać i reagować na objawy choroby wysokościowej,
- jak planować dobrą aklimatyzację i przygotować bezpieczną wyprawę,
- oraz jak skonstruować praktyczną apteczkę górską.
Zrobimy też krótkie symulacje i scenki medyczne oparte na realnych sytuacjach z gór. Jeśli pogoda pozwoli – dotkniemy także tematu pierwszej pomocy w razie lawiny.
To nie będą typowe zajęcia – raczej przygoda i nauka w jednym, pełna rozmów, śmiechu i inspiracji.
Wcale nie zawsze chciałam, żeby Tatry były całym moim światem. Czasem jeszcze szukam innych zainteresowań – nie idzie mi to jednak zbyt dobrze, bo góry skutecznie i bezlitośnie zagarniają moją energię i mój czas. Wychowałam się na Hali Gąsienicowej, co wykształciło we mnie specyficzny rodzaj wrażliwości i więzi z naturą. Nie było tam placu zabaw, więc większość dzieciństwa musiałam spędzić na Kasprowym. Narciarstwo skradło mi serce i zimą nie mam w zwyczaju wychodzić z domu bez nart. Ciężko by było bez zimy żyć, gdyby nie lato, które mija mi na licznych wspinaczko-wycieczkach. Wówczas wzruszają mnie tatrzańskie ziołorośla, czasem nawet normalnie do łez.
Z wykształcenia jestem scenarzystką – może dlatego pokazując Tatry i Podtatrze, najbardziej lubię opowiadać o ludziach. Szczególną słabość mam do historii taternictwa (też mnie wzrusza). I do magii! Zawsze tu obecnej, przez stulecia – odkąd tylko Człowiek spotkał Góry.
W pracy przewodnickiej uwielbiam obserwować, jak góry działają na ludzi. Towarzyszenie im w przeżywaniu, pomoc w pokonywaniu strachu i zmęczenia, walka z „nie dam rady”, a potem ich radość i zachwyt – te rzeczy rodzą we mnie poczucie, że moja praca ma sens.
A no i przyznałam się już do tego, że najbardziej na świecie to ja lubię tu mieszkać i móc codziennie gapić się na Tatry.
Przyroda była dla mnie ucieczką przed mnogością bodźców, które towarzyszyły mi w pracy w branży „fashion”. Świat zwierząt odkryłam chwilę po tym, jak zaczęłam szukać ukojenia w lesie i na łonie natury. Na początku wybierałam otwarte przestrzenie i jasny dzień. Z czasem jednak zauważyłam, że najpiękniejsze rzeczy dzieją się na granicy dnia i nocy.
Stopniowo pokonywałam swój strach przed ciemnością w lesie. To właśnie wtedy poznałam borsuki – one sprawiały, że zostawałam coraz dłużej, aż w końcu noc w lesie stała się dla mnie czymś naturalnym. Obawy zniknęły, a ich miejsce zajął spokój, który daje mi uczucie wolności i niezależności.
Fotografia stała się dla mnie sposobem opowiadania historii lasu – tych, które rozgrywają się poza ludzkim wzrokiem, w cieniu drzew, o zmierzchu, nocą i tuż przed świtem. Dziś jednak coraz częściej odsuwam aparat na dalszy plan, łącząc swoją pasję z działaniami na rzecz ochrony przyrody.
Na Cozy Biwaku chcę podzielić się moimi fotografiami i filmami, ale także opowieściami o tym, jak powstawały. O poszukiwaniu światła, o ciemności, o mieszkańcach lasu, o uważności i czytaniu tropów, śladów i głosów przyrody. Chciałabym też pokazać, jak przygotowuję się do wypraw – od pierwszego rekonesansu po chwile spędzone w czatowni.
Podczas spaceru zatrzymamy się, by doświadczyć lasu i znaleźć czas na uchwycenie ulotnych momentów. Zatrzymamy się przy pozostawionych śladach i spróbujemy dopowiedzieć do nich historię. Pokażę też, jak wykorzystuję aparat i telefon do zatrzymywania najpiękniejszych chwil.
A potem… kiedy wydawało mi się, że już niczego w swoim życiu nie chcę zmieniać, pojawił się Miłosz i wyjechałam na Pomorze Zachodnie. Od tego momentu balansuję między pracą dla Zachodniopomorskiego Towarzystwa Przyrodniczego – gdzie filmuję i fotografuję żubry oraz rysie – a światem ptaków, które coraz mocniej przyciągają moją uwagę. Piszę projekty wspierające ich ochronę i uczę się ich obserwacji: od nocnych czatowni na miejscach noclegowych, po wędrówki w czasie wielkich ptasich przelotów.
Monika od najmłodszych lat pasjonuje się szyciem – to właśnie z tej pasji powstała krakowska marka Ostolka.
Na co dzień, w niewielkiej pracowni w Nowej Hucie, tworzy kolorowe akcesoria dla psów i kotów oraz ich opiekunów, m.in. bluzy, koszulki i inne tekstylia.
Pracownia to również miejsce warsztatów – Monika uczy szycia dzieci i dorosłych, promując ideę świadomego podejścia do ubrań i materiałów. Co więcej, w tym samym miejscu tymczasowe schronienie znajdują bezdomne koty, otoczone troską i opieką.
W swojej pracy chętnie sięga po tkaniny z odzysku – wyszukiwane w second handach, które kocha i którym z pasją daje drugie życie. Nowe materiały przeplata z tymi, które mają już swoją historię, tworząc rzeczy unikatowe i trwałe.
Od trzech lat Monika współpracuje z marką Patagonia, wspierając inicjatywę Worn Wear, która promuje naprawianie i ponowne wykorzystywanie ubrań zamiast ich wyrzucania.
Warsztat naprawczy Worm Wear
Kiedy i gdzie?
Piątek 21.11.2025 i sobota 22.11.2025
Schronisko PTTK im. Wincentego Pola – Dolina Roztoki
Możesz wpaść między warsztatami albo… ze szlaku.
Dla kogo?
Dla uczestniczek festiwalu i turystów odwiedzających schronisko – wszyscy mile widziani!
Jak to działa?
- Przynieś 1 sztukę odzieży lub sprzętu (np. kurtka, spodnie, plecak, śpiwór).
- Marka nie ma znaczenia, ale prosimy o czyste produkty.
- Proste naprawy na miejscu: łaty, przeszycia, drobne cerowania, wzmocnienia.
- Nie wykonujemy skomplikowanych prac (np. wymiany zamków), ani napraw bielizny czy skarpet.
- Limit 1 szt./os., by jak najwięcej osób skorzystało. Jeśli będzie czas – zrobimy więcej, ale nic nie obiecujemy
Po co to robimy?
Bo najlepsze dla planety jest używać tego, co już mamy, jak najdłużej.
Zamiast kupować nowe – NAPRAWIAĆ, jeśli się da.
Zawodowo od kilku lat związana z marką Patagonia. Z dumą i pasją opowiada o inicjatywach, akcjach społecznych i ekologicznych prowadzonych przez markę. Skupiona głównie na tematyce związanej z odpowiedzialną i zrównoważoną modą oraz krokach jakie możemy sami podejmować, aby zmieniać swoje najbliższe otoczenie na bardziej przyjazne, zarówno nam jak i planecie.
W zakupowym wirze często zapominamy o tym, jaki wpływ nasze codzienne przyzwyczajenia i odruchy mają na środowisko naturalne. Śmiało mówimy o winie jaką ponoszą wielkie koncerny w kwestii katastrofy klimatycznej, jednocześnie – świadomie lub nie – na co dzień wspierając ich rozwój. Justyna Filipek zaprasza do pochylenia się nad własną relacją z modą i wzięcia odpowiedzialności za swoje konsumenckie decyzje na rzecz lepszej wizji przyszłości.
ur. 1985. Pisarka, dziennikarka, reporterka (“Vogue”, “Pismo”, “Wysokie Obcasy”, “Mint Magazine”), felietonistka “Polityki”, kuratorka wystaw (m.in dla Muzeum Powstania Warszawskiego), badaczka i popularyzatorka antropologii mody, kulturoznawczyni. W 2021 roku pod auspicjami Instytutu Adama Mickiewicza ukazała się książka pod jej redakcją i jej współautorstwa „Reason and Flair. A Century of Fashion in Poland”. Autorka m.in. reportaży Rzeczy osobiste. Opowieść o ubraniach w obozach koncentracyjnych i zagłady (2020) (Nagroda im. Teresy Torańskiej, Ołówek Moczarskiego, finał Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego i Grand Press ), Historie osobiste. O ludziach i rzeczach w czasie wojny (2021) Wydała również, m.in: zbiór reportaży o polskiej modzie po 1990 roku – Modni. Od Arkadiusa do Zienia oraz książkę non-fiction o Stanach Zjednoczonych Wszyscy jesteśmy dziwni. Opowieści z Coney Island, za którą była nominowana do nagrody „Newsweeka” imienia Teresy Torańskiej i na podstawie której w Teatrze Nowym w Łodzi została wystawiona sztuka pod tym samym tytułem. Ponadto autorka podcastów Ubrani i Garderobiana i współautorka serialu podcastowego Supernowa, który otrzymał nagrodę Podcastu Roku 2022 w konkursie im. Janusza Majki. Prowadzi spotkania literackie i kulturalne, nie stroni od analizowania popkultury (napisała zbiór esejów i wywiadów “Era Taylor Swift”), jest feministką (napisała zbiór reportaży o współczesnych feminizmie polskim skupionym wokół cielesności, pt. “Ciałaczki. Kobiety, które wcielają feminizm”. Działaczka w Fundacji Kraina zajmującej się budowaniem wspólnot wokół sztuki i dizajnu – prowadzi tam autorskie projekty wokół mody i kreatywnego pisania.
“Zapomniana poetka lasu, Maria Kozłowa”
To będzie opowieść biograficzna, ale nie tylko jednym życiu .To będzie biografia twórczyni i zarazem jej wspólnoty. Opowieść o wygnaniu z raju.
Świat Marii nazywał się Machów, mieszkali tam Lasowiacy. Maria Kozłowa to ludowa poetka i działaczka to jedna z niesłusznie nierozpoznanych twórczyń w polskiej historii – chłopka, która nie zgodziła się na przypisany jej los odtwórczyni i została artystką, edukatorka, zarazem pozostając na wsi, ze wsi i wobec tej wsi.Maria Kozłowa była ekolożką avant le mot, kronikarką, liderką, ratowniczką i żałobniczką lasowiackiej kultury – o której na poziomie opowieści o polskim folklorze niczego nie wiadomo. Górale, Ślązacy, jasne – ale Lasowiacy? A kto to?
Lasowiacy wkraczają do historii Polski w XIV wieku, wtedy zaczynają wspomnienia o takiej grupie i ich tożsamości, ale osadnictwo sięga czasów Piastów. To grupa, a właściwie plemię, które zamieszkiwało puszczę sandomierską – w przeciwieństwie do innych grup etnicznych żyli w lasach, nie uprawiali roli, ale żywiła ich dzika natura. To nie był łatwy teren, Byli nomadyczni, często się przemieszczali i musieli polegać na sobie. Gęste lasy dawały nie tylko dosłowną, ale też symboliczną ochronę przed światem – Lasowiacy to była grupa „wyrzutków”, zbiegów ze świata, często uciekinierów z wojska, z nieudanych małżeństw, ludzi osobnych. Polegali na sobie i swojej wzajemnej życzliwości, więc symbolem ich społeczności, żyjącej przez wieki we względnej izolacji od reszty, stało się serce. Myślę o nich jako o polskim rdzennym ludzie, który zamieszkiwał polską „Amazonię”. Tożsamość Lasowiaków przez kolejne wielki kształtowała Puszcza Sandomierska, więc wyspecjalizowali się więc we wszystkim, co z lasem i drewnem związane – byli znakomitymi bartnikami, bednarzami, maziarzami, smolarzami, kołodziejami, a w stolarstwie osiągnęli prawdziwe mistrzostwo. Meble kolbuszowskie zdobione intarsjami od połowy XVIII wieku zachwycały w Polsce i Europie. dy już Lasowiak wybrał się na targ do miasta, a to była wielka wyprawa, załatwiał sprawunki nie tylko dla siebie, ale i okolicznych sąsiadów. Najbardziej typowym układem wsi dla osadnictwa puszczańskiego były wsie rozproszone, niejednokrotnie jednodworcze o nieregularnym układzie pól (z czasem przemienione w większe przysiółki), które powstawały ze spontanicznego zawłaszczania polan i zrębów leśnych. Od tych oddalonych sąsiadów wędrujący na targ Lasowiak miał zamówienia na kupno nafty, zapałek, odrobiny cukru, czy kuponu tkaniny albo barankowej chusty, które dla lasowiackich gospodyń były dużym wyróżnieniem. Wszystko inne wyrabiano w puszczy, a wsie były właściwie samowystarczalne. To był ich zamknięty świat, żyjący w puszczy, z puszczy, z własną logiką i stylem życia.
W ich raj wkroczyła jednak w końcu„cywilizacja”. Stało się to po Drugiej Wojnie. PRL-owski prymat industrializacji dosłownie ich wykorzenił albo raczej zrównał z ziemią. Ludzie zostali przymusowo wysiedleni, mimo protestów, rozpaczy. Opis wyrzucania ich z domów, ich emocji, łamie serce. Łamie serce opis niszczenia lasu, który przeżywali jako zabójstwo – przyroda była dla nich równie, po partnersku, żywa, co oni sami. Na miejscu wiosek i lasów powstała kopalnia siarki, życie dawne zostało zrównane z ziemią i pogrzebane. Nie dokonało się ludobójstwo, ale kulturobójstwo – nikt się jednak nie przejął losem jakiś biedaków, kiedy realizowane były 5-letnie plany, a ludzie potrzebowali pracy. Maria, która spędzała życie na pielęgnowaniu swojej kultury, opiewaniu wspaniałości prostego życia, przywiązana do niej duchowo, wyobrażeniowa, zmysłowo – została przesadzona do betonowego osiedla w Tarnobrzegu.. Wyglądając przez okno na chodniki i rabatki pisała lamenty po dawnym świecie. Choć nigdy sama by się tak nie nazwała – była feministką i charyzmatyczną liderką. Prowadziła Zespół Pieśni i Tańca Lasowiak, w jej domu zawsze odbywały się warsztaty, spotkania, prowadziła zajęcia z haftu, wyszywania, malarstwa, opowiadała o kulturze. Chciałabym, żeby tak jak Papusza przybliżyła ludziom Romów, tak żeby Kozłowa przybliżyła Lasowiaków i ich filozofię życia., ich język i ich uniwersum. Pozostał po niej tomik wierszy „Całuję Cię, ziemio…”. – będzie mnie prowadził po jej wrażliwości, postaram się zrozumieć jej miłość do łąk, ziemi, lasów i swojej chaty.
Aleks Siwczuk
Zanurzanie w naturze jest tym, co kocha najbardziej. Na drugim miejscu jest budowanie wartościowych relacji z ludźmi. Jako dziecko biegała na wsi po łąkach i tak jej zostało, zaś sport wyłonił się jako skuteczna odpowiedź na chaos świata korporacji. Przez całe życie kosztuje najróżniejsze jego smaki – surowy rygor treningów triathlonowych, magiczne skakanie z wyspy na wyspę w swimrunie (w ambitnej wersji jako udział w szwedzkich Mistrzostwach Świata ÖTILLÖ), gubienie się nocą z mapą w lesie po kilkunastogodzinnym wysiłku, pływanie na Saharze lub w zamarzniętym Bałtyku, czy kompletnie uwalniające umysł i duszę deskowe sporty wodne.
Jedną z jej pasji jest praca w sporcie z dorosłymi amatorami – od oswajania wody, czy odczarowywania biegu, po ustalanie i realizację różnorodnych celów sportowych, z naciskiem na ogólny rozwój.
Po latach spędzonych na etacie w różnych agencjach reklamowych w końcu wyrwała się w las i to bez butów!
Pisze, rysuje, tropi zwierzęta i rośliny, a potem wymyśla dla Was autorskie wspaniałości z naturą w tle. Stawia na ekologię, zrównoważony rozwój i promowanie lokalności, wytwórców i artystów.
Pomysłodawczyni, organizatorka i matka, pierwszego w Polsce festiwalu kobiecego outdooru – Cosy Outdoor Festivalu.
Podczas prelekcji „Make Polluters Pay – ile nam są winne korporacje?” opowie o paliwach kopalnych, spółkach paliwowych, emisji CO2 i przekroczeniu 1.5 C i o tym, co w tych sprawach robi @greenpeace i @greenpeace_pl
VI EDYCJĘ COSY OUTDOOR FESTIVAL WSPIERAJĄ:
Patagonia marka – legenda, której raczej nikomu nie trzeba przedstawiać. Produkowana przez nią doskonałej jakości, innowacyjna i niezwykle funkcjonalna odzież outdoorowa od 1973 roku bije bowiem rekordy popularności na całym świecie. Co więcej, logo amerykańskiego producenta kojarzone jest nie tylko ze świetnymi produktami, ale również wizjonerską polityką pro-środowiskową oraz pro-społeczną. Okazały się one prawdziwą rewolucją, nie tylko w branży sprzętu górskiego, ale również w skali całego przemysłu tekstylnego. Rewolucją, która trwa po dziś dzień, stając się nowym standardem wyznaczającym trendy współczesnego, świadomego konsumpcjonizmu.
Patagonia zachęca do ograniczenia zakupów
Taka filozofia pod koniec ubiegłego wieku była przez większość uznawana za szczyt ekscentryzmu i swojego rodzaju ,,strzał w kolano”. Biznes od zawsze kojarzył się bowiem z nakręcaniem popytu i osiąganiem możliwie jak największych korzyści sprzedażowych. Wytwarzana przez Patagonia odzież produkowana jest w myśl nieco innej filozofii. Dla marki, stworzonej przez Yvon’a Chouinard’a, miłośnika przyrody i aktywnego, outdoorowego stylu życia, odwiecznym priorytetem była bowiem troska o środowisko naturalne. Bardzo szybko doszedł on do wniosku, że ograniczenie szeroko pojętego konsumpcjonizmu to ogromny krok w kierunku zmniejszenia wydobycia surowców naturalnych, ograniczenia emisji gazów cieplarnianych oraz minimalizacji zaśmiecania naszej Planety. Wytwarzana przez Patagonia ubrania są więc maksymalnie funkcjonalne, łatwe w naprawie oraz trwałe. Chouinard słusznie zauważył, że towary najlepsze dla środowiska to te, które są w stanie przetrwać pokolenia, dlatego kurtki męskie Patagonia noszone są przez lata, bez znacznego uszczerbku na ich wyglądzie czy funkcjonalności. Niebywała troska o długowieczność produktów, namawianie do ich reperacji, ponownego użycia oraz recyklingu, w sposób zupełnie niezamierzony podbiły serca wszystkich miłośników outdooru na całym świecie. Każda, sprzedana przez Patagonia koszulka czy plecak udowadniają, że ekologia i biznes mogą iść w parze, zarówno dla dobra konsumenta jak i Planety.
Kurtka Patagonia na każdą pogodę
Ubrania Patagonia to synonim trwałości, przyjemność użytkowania oraz kompleksowa troska o dobro Matki Ziemi. Każda kurtka puchowa w jak największym stopniu produkowana jest z surowców wtórnych, nie tracąc przy tym na doskonałej funkcjonalności. Materiały naturalne, takie jak bawełna czy pierze pozyskiwane są wyłącznie z certyfikowanych, rzetelnych źródeł. Tu nie ma miejsca na kompromisy – jakość produktów oraz dobro Środowiska zawsze idą w parze z Twoim zadowoleniem. W ofercie amerykańskiego producenta znajdzie się zarówno ciepłe okrycie wierzchnie, przeznaczone na prawdziwie zimowe ekspedycje, jak i Patagonia kurtka w lżejszej, jesienno-wiosennej wersji, idealnej na weekendowy wypad w skały. Jeśli potrzebujesz ochrony przed deszczem i wiatrem postaw na niezawodne kurtki damskie Patagonia. Model Triolet wykonany jest w 100% z materiałów pochodzących z recyklingu. Wyposażony w membranę Gore-Tex oraz system Recco, ochroni Cię przed wszelkimi niespodziankami Natury. Nie zawiedzie zarówno na górskim trekkingu, jak i podczas skitourowych szaleństw.
Każdy stworzony przez Patagonia sklep czy fabryka to eco-majstersztyk
Marka bierze bowiem odpowiedzialność za cały cykl życia produktu, również pod kątem jego wytwarzania, dystrybucji oraz sprzedaży. Dla przykładu, korzystanie z paneli słonecznych oraz modernizacja oświetlenia w fabrykach i sklepach, pozwoliły zmniejszyć zapotrzebowanie na energię sieciową nawet o 35%. Rośliny którymi Patagonia obsadza swoje siedziby, dobierane są zarówno pod kątem bioróżnorodności, jak i zminimalizowanego zapotrzebowania na sztuczne nawadnianie. Asfalt na parkingach pracowniczych zostaje natomiast zastępowany przez przepuszczalne dla deszczówki nawierzchnie, umożliwiające lepszą cyrkulację wód. Personel w każdym sklepie firmowym doradzi jak prawidłowo dbać oraz reperować spodnie Patagonia, koszulki czy bluzy, aby mogły posłużyć Ci jak najdłużej. Wybierając produkty tej marki możesz bowiem liczyć nie tylko na doskonałą jakość, ale również pełne wsparcie po-sprzedażowe.
Zmienia się świat – dlatego my też się zmieniamy.
Od lat działamy z myślą o górach, przyrodzie i ludziach, którzy w niej odnajdują wolność. Dziś wiemy, że outdoor to nie tylko przygoda, to także odpowiedzialność. Dlatego w Skalniku konsekwentnie wdrażamy rozwiązania, które minimalizują nasz wpływ na środowisko.
Jak pakujemy paczki
Szary papier, wypełniacze i kartony z obiegu wtórnego: wszystko po to, by ograniczyć ilość odpadów. Każdy element naszych przesyłek ma drugie życie. Nie używamy folii bąbelkowej, sami tworzymy wypełnienia z resztek kartonów, a gdy tylko możemy, zastępujemy plastiki papierowymi rozwiązaniami.
Mniej papieru, więcej tlenu
Zrezygnowaliśmy z drukowanych paragonów i faktur – wysyłamy je elektronicznie. Nasze ulotki powstają z papieru pochodzącego z recyklingu, z ograniczoną ilością tuszu i w pełni nadają się do ponownego przetworzenia.
Stop plastikowi
Systematycznie eliminujemy plastik z opakowań i logistyki. Wprowadzamy papieropaki, taśmy papierowe oraz kartony, które nie wymagają zaklejania taśmą. Nawet folię pochodzącą od producentów wykorzystujemy ponownie – tak długo, jak spełnia swoją funkcję.
Ciągły rozwój
Wciąż szukamy nowych rozwiązań:
- testujemy kartony z podwójnym systemem zamykania, by ułatwić klientom ekologiczne zwroty,
- wprowadzamy papierowe opakowania odzieży,
- współpracujemy z dostawcami, by ograniczyć nadmiar plastiku w dostawach.
Wierzymy, że każdy krok, nawet najmniejszy, prowadzi w dobrą stronę.
Ludzie z pasją
Za Skalnikiem stoją ludzie, którzy naprawdę żyją naturą. Wspinamy się, biegamy, wędrujemy i chcemy, by kolejne pokolenia też mogły doświadczać piękna gór. To dla nich – i dla planety – zmieniamy się każdego dnia.
Coś więcej niż sklep
Skalnik to nie tylko miejsce, w którym kupisz sprzęt outdoorowy. To społeczność świadomych pasjonatów natury, którzy wierzą, że outdoor i ekologia idą w parze. Podczas Cosy Outdoor Festival chcemy inspirować do odpowiedzialnych wyborów – tych małych, codziennych decyzji, które wspólnie tworzą wielką zmianę.
Co jeszcze robimy dla planety:
- edukujemy klientów w zakresie pielęgnacji i przedłużania życia produktów,
- ograniczamy druk materiałów reklamowych, przenosząc komunikację do świata cyfrowego,
Bo prawdziwa przygoda zaczyna się tam, gdzie kończy się ślad buta, a zaczyna troska o to, co nas otacza.
https://www.skalnik.pl/eko-paczka
Bilet
Jeśli jeszcze nie masz biletu możesz kupić go poprzez naszą stronę.
wspierają nas: